Inscenizacja na dzień nauczyciela

Być może, miłe Panie planujecie, program artystyczny na Dzień Nauczyciela. Ze swej strony mogę zaproponować inscenizację. Można w niej połączyć klasy starsze z młodszymi i dodać piosenki związane z tym dniem. Mam nadzieję, że przedstawienie się spodoba.

Inscenizacja na Dzień Nauczyciela (dla starszych klas)

Maciek:
Podśpiewuje sobie pod nosem
ahaha, ahaha, ahaha
ach, jak dobrze mi.
ahaha, ahaha, ahaha.
Jak ja lubię takie dni.

Ewa:
A co tobie tak wesoło?
Coś miłego cię spotkało?

Maciek:
Nikt mnie dzisiaj nie przepyta.
A co, sądzisz, że to mało?

Antek:
Też wymyślił! Ja ci powiem,
pech mnie dzisiaj prześladuje.
Wszystko idzie mi na opak.
Pewnie znów dostanę dwóję.

Maciek:
Co ty gadasz przyjacielu.
Dziś jest dzień nauczyciela.
Nikt klasówek nam nie odda.
Nie masz co się o to spierać.
I pogoda nawet ładna.
Całkiem ciepło i przyjemnie.
Nic mnie dziś nie zdenerwuje.
Możesz nawet śmiać się ze mnie.

Krzysiek:
Może ciasto jakieś będzie.
Albo inne przyjemności.
Ach, jak lubię takie dni!

Antek:
A mnie wszystko dzisiaj złości!
Najpierw budzik mi zadzwonił,
gdy o pięknej plaży śniłem.
Przez dzień cały byłem w wodzie.
Nic poza tym nie robiłem.
Zero szkoły i nauki.
Tylko piasek, woda, słońce…
Palmy wielkie, rozłożyste.
Łał! Wakacje nie kończące…

Marek:
Wiesz co? Żyjesz marzeniami.
Lepiej obudź się mój brachu.

Antek:
Dobra, dobra. Przyjacielu.
To sen tylko. Nie ma strachu.
Wiem, że szkoła i tak dalej…
No i znowu ta nauka.

Marek:
Ponad miesiąc po wakacjach.
Czasu bracie nie oszukasz.

Zosia:
Cześć chłopaki! Co robicie?
Macie kwiatki? A co z plackiem?
Może Kaśka je da pani.
Wiem! Najlepiej da je z Jackiem!

Basia
A ja zrobię pyszną kawę.
Mama z Włoch przywiozła wczoraj.
Po apelu. Pamiętajcie!
To najlepsza będzie pora.

Antek:
Chyba o czymś zapomniałem!
Znaczy się chyba o kwiatkach…
Zaraz skoczę do kwiaciarni.
Lepiej wezmę z sobą Radka.
(szeptem)
Radek pożyć trochę kasy,
Pilna sprawa, wiesz zaspałem.
Nie kupiłem żadnych kwiatów
i o forsie zapomniałem!

Radek:
Chłopie, co z ciebie za skarbnik?
Nie masz kasy? W taki dzień?

Antek:
No wiem! Wszystko moja wina.
Cóż poradzić! Jestem leń!

Klasa przecież mnie wybrała.
Ja nie chciałem! Daję słowo!

Radek:
No to teraz mamy problem.
Może jednak ruszysz głową.
Ja niestety nie mam kasy.
Pusty portfel – ani centa.
Wczoraj bratu pożyczyłem,
ale na co – nie pamiętam!

Ewa:
Szkoda czasu na gadanie.
Trzeba chłopakowi pomóc.
Franek przecież blisko mieszkasz.
Może skoczyłbyś do domu.

Franek:
Dobra, pędzę już do domu.
Ale po co? Lekcji koniec?

Marta:
Kasę przynieś albo kwiaty.

Franek:
Co ja jestem jakiś goniec?

Gosia:
Nie ma kwiatów ani kasy.
Krótko mówiąc wielka lipa.
To się dziś popisaliśmy…

Marta:
Może trzeba Piotrka spytać,
czy nam jakoś nie pomoże.

Ewa:
Chyba nie ma jego w szkole.
Wczoraj coś mu zaszkodziło.
Rany, dzwonek już na lekcję.
No to pani będzie miło…

Ala:
Może najpierw damy ciasto.
Albo sto lat zaśpiewamy.

Ewa:
Przecież to nie imieniny.
Z ciastem kawę pani damy.

Franek:
Wiesz, co Ewka, ja mam pomysł.
Powiem pani wiersz Tuwima.
No wiesz… o lokomotywie.

Ewa:
Nie doprawdy. Nie wytrzymam.
Co ma piernik do wiatraka?
To nie święto kolejarza,
tylko Dzień Nauczyciela.
Ile razy mam powtarzać?

Franek:
A co ciebie dziś ugryzło?.
Przecież miałem dobre chęci.
Chyba się zdenerwowałem.
Coś mnie teraz w brzuchu kręci.

Agata:
Hej, to Piotrek! Ledwie idzie!
Patrzcie, ile kwiatów niesie.
Co stoicie tak chłopaki?
Może byś mu pomógł, Grzesiek?

Grzesiek:
Biegnę! Piotrek daj połowę.
Kwiaty masz dla całej szkoły?

Piotrek:
Miałem kupić, to kupiłem.
A ty coś taki wesoły?

Grzesiek:
Wiesz no, fajny dzień jest dzisiaj.
Szkoda czasu na zmartwienia.

Antek:
Jesteś wielki, słowo daję.
Oj cię chyba nie doceniam.

Piotrek:
Ale o co tobie chodzi?
Dałeś kasę, to kupiłem.

Antek:
Co, ja dałem? No tak, wczoraj.
No i po co się martwiłem?

Franek:
To co? Można iść do domu?

Ewa:
Cicho Franiu! Ani słowa.
Zobacz Franek pani idzie.

Franek:
To co? W szafie mam się schować?

Ewa:
Nie, życzenia trzeba złożyć,
podziękować i dać kwiaty.

Franek:
A to jakaś jest okazja?
Coś dziś jestem nie kumaty.
Nie, do szafy się nie schowam.
Ach, jak kwiaty pachną ślicznie!
A do tego jeszcze ciasto,
tak wygląda apetycznie!

Piotrek:
Proszę to dla pani kwiaty.
Proszę przyjąć też życzenia:
Zdrowia, szczęścia, cierpliwości;
By spełniły się marzenia.

Franek:
Ponoć mówią, że uczniowie
są podobni w szkołach wszędzie.
lecz niestety, lepszej klasy,
niż ta nasza już nie będzie.

Ewa:
Franiu, co ty! Popatrz tylko
na dzieciaki z podstawowej.
Każde z nich w tym dniu szczególnym
miłe słowo pani powie.

Piosenka

Wierszyk na Dzień Nauczyciela (dla młodszych dzieci)

Nasza pani jest kochana.
I jest zawsze uśmiechnięta.
Na dodatek bardzo mądra
i o każdym z nas pamięta.

Gdy kolano stłukłem sobie.
Płakać mi się trochę chciało.
Patrzę pani idzie do mnie
i już boleć mnie przestało.

Zapomniałam raz wziąć piórnik,
więc nie miałam długopisu.
Pani dała mi ołówek:
najpierw szlaczki tu narysuj.

Choć czasami, jak to w klasie,
jeden z drugim się pokłócił.
Ledwie pani przyszła do nas
i już w klasie spokój wrócił.

Raz nudziłam się na przerwie.
Jakoś nic mi się nie chciało.
Pani zaś mi pokazała
jak się kiedyś haftowało.

Nasza pani jest niezwykła.
Wszystko wytłumaczyć umie.
Nawet bardzo trudne lekcje,
dzięki niej mogę zrozumieć.

Zdarza mi się nie uważać;
coś mi umknie – jakieś słowo.
Pani wówczas je powtarza;
tylko smutno kiwa głową.

Niech dziś pójdą w zapomnienie.
Wszystkie troski i zmartwienia
bo dziś Dzień Nauczyciela.
Każdy pracę ich docenia.
Z tej okazji kwiatki damy
i poprawę obiecamy!

Basia